Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale j. Polityka Obserwuj notkę 51. 20.09.2007 BLOG. Te słowa z pewnością przeszły do historii polskiej polityki. Ich słuszność udowodnił dziś autor, przyjmując propozycję startu z list Samoobrony. To pouczające wydarzenie.
Przed nami ostatnia kolejka Premier League ostatnia, przed wakacjami, okazja do podziwiania zaciętej, pełnej pasji rywalizacji na angielskich boiskach. Emocji na finiszu sezonu na pewno nie zabraknie, bowiem w jednym z meczów 38., rozgrywanej tradycyjnie w tym samym dniu o tej samej porze, turze spotkań dojdzie do derbów Londynu Arsenal zmierzy się na The Emirates Stadium z sąsiadem z
Zobacz 2 odpowiedzi na pytanie: ''Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy''-Leszek Miller.Czy zgadzacie się z tym cytatem?
tylko uwazaj zeby Ci energii starczylo na dokonczenie, bo jak mawial pewien klasyk "prawdziwego mezczyzne poznaje sie nie po tym jak zaczyna a jak konczy" lol. Jak zbudować dom za 100 tyś zł - czyli mój(14) dziennik budowy
Przegraliśmy jednak dopiero jeden mecz. Mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy. Zrobię wszystko, aby nasza gra się zmieniła. Nie możemy się załamywać, ale musimy wyciągnąć wnioski, ponieważ przed nami jeszcze dużo meczów. Musimy zakasać rękawy i zabrać się do pracy".
To jak to jest? Prezentera poznaje się po tym jak zaczyna, czy jak kończy swoje wystąpienie? Pogadajmy o tym, jak atrakcyjnie zacząć prezentację biznesową? Jak wystartować, żeby ludzie chcieli słuchać. Ważne, żeby zacząć swoją prezentację tak, żeby ludzie pomyśleli: "o! ciekawe! zobaczmy, co będzie dalej".
Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, nie jak zaczyna – ten prymitywny passus, który uwiecznił w polskiej polityce Leszek Miller, bywa jednak czasem zaskakująco trafny.
Bo mezczyzne poznaje sie po tym, jak konczy, a nie jak zaczyna. (Na ten bon mote moja kolezanka z pracy niezmiennie odpowiada: Kazdy z was konczy tak samo). No ale ja o pilce
A little spoiler alert: Prawdziwego mezczyzne poznaje sie po tym jak konczy qdomy Odpowiedz. anonim58 (*.*.247.58) 2022-12-25 22:17:25 +3.
Ponieważ mężczyznę poznaje się po tym jak kończy #pdk: kończę temat parkowania na chodniku zgłoszonego na policję. Historia: 1) Wąsacz zastawił chodnik, ciężko było przejść z dzieckiem i rowerem. Dwa razy prosiłem o przestawienie na parking oddalony o parę metrów. Nie przestawił. Zrobiłem zdjęcie, wysłałem na
aox2Zp. Cracovia, która na początku sezonu traciła bramkę za bramką, jest jedyną drużyną ekstraklasy, która w tym półroczu nie dała sobie wbić gola na stadionie Legii. Warszawianie nie potrafili znaleźć recepty na defensywę krakowian, która po raz pierwszy w tym sezonie w dwóch meczach z rzędu zachowała czyste konto - mimo że przez pół godziny goście grali w osłabieniu po czerwonej kartce Andraża - W ostatnich meczach objawiła się drużyna. Każdy z nas grał na sto procent swoich możliwości - mówi obrońca Cracovii Mateusz ŻytkoBrak w składzie Andrzeja Niedzielana i Koena van der Biezena oznaczał, że "Pasy" grały w Warszawie bez typowego środkowego napastnika. - Byłem trochę zaskoczony, kiedy zobaczyłem, że Saidi jest w ataku, bo na treningach raz grał Andrzej, raz "Bizon" - mówi obrońca Cracovii Mateusz Żytko, chwaląc Ntibazonkizę: - Saidi zagrał bardzo dobrze, przetrzymywał piłkę z przodu i dawał nam trochę oddechu. Holował piłkę, kiedy z tyłu oddychaliśmy już rękawami. Sam w pojedynkę dawał odpór legionistom. Dobrze na środku obrony zaprezentowali Łukasz Na-wotczyński i Arkadiusz Radomski, którzy po raz pierwszy w tym sezonie stworzyli duet stoperów od pierwszej minuty. Co prawda przed tygodniem z Koroną w Kielcach zagrali obok siebie, ale tylko w II połowie. - Udało się ustabilizować grę w obronie. Zawsze łatwiej o punkty, jeśli nie traci się tak wielu bramek. Szkoda natomiast, że sami nie strzelamy za wiele goli - przyznaje Nawotczyński. - Remis uważam więc za sprawiedliwy wynik. Nie mamy pretensji do Andraża Struny. Popełnił dwa faule i za oba dostał żółte kartki. Sędzia mógł go troszkę oszczędzić. Inaki Astiz na przykład trzy razy faulował w podobny sposób Saidie-go i nie dostał kartki. Grająca pod dużą presją obrona Cracovii nie ustrzegła się błędów, ale kiedy zawiedli defensorzy, na wysokości zadania po raz kolejny stanął Wojciech Kaczmarek. - Pokazaliśmy w tym meczu charakter. W takich okolicznościach ten punkt jest naszym zwycięstwem. Nigdy nie czuję się bohaterem. Jako zespół zagraliśmy bardzo konsekwentnie, zagęściliśmy defensywę i Legia długo nie mogła nic zrobić. Kiedy już wypracowała jakieś sytuacje, to ja miałem szczęście przy interwencjach. Ljuboja na przykład z głowy trafił mi prosto w ręce - mówi skromnie Kaczmarek. Bramkarz "Pasów" przyznał, że po tym, jak w 79 min powstrzymał Miroslava Radovicia poza polem karnym, obawiał się, że sędzia Hubert Siejewicz wyrzuci go z boiska: - W pierwszej chwili pomyślałem, że sędzia da Legii rzut wolny, a mi pokaże "czerwień" , ale na szczęście dostał sygnał od sędziego bocznego, że nie faulowałem Radovicia. Z remisu w Warszawie trzeba się cieszyć, chociaż pewien niedosyt jest. Podobnie, jeśli chodzi o całą rundę. Nie jesteśmy z niej zadowoleni, ale w jej końcówce zrobiliśmy malutki krok do przodu, który z optymizmem pozwala przygotowywać się do wiosny. Z optymizmem wypowiada się też Żytko: - Czerwoną kartką dla Andraża sędzia wyrwał nam jednego zęba, ale czasem grając w dziesiątkę dostaje się pozytywną energię. Tak było z nami, zagraliśmy z wielkim sercem do samego końca. W ostatnich meczach objawiła się drużyna. Każdy z nas grał na sto procent swoich możliwości fizycznych i technicznych, pomagał drugiemu. Stąd wzięły się te punkty w końcówce rundy. Myślę, że kibice też dostrzegli to, że teraz stanowimy drużynę. Wielu ich zjawiło się w Warszawie i pokazali, że są z Cracovią na dobre i na złe. Rundę mieliśmy słabą, a zawsze graliśmy u siebie przy pełnym stadionie. Daliśmy "ciała" nawet nie w kilku, a w większości spotkań. Prawdziwego mężczyznę poznaje się jednak po tym, jak kończy, a my rundę zakończyliśmy w "Pasach" dostrzegł też Kazimierz Węgrzyn, który komentował sobotni mecz dla Canal+. - Cracovia solidnie zapracowała na ten punkt. Pokazała, że jest prawdziwym zespołem - mówi były gracz "Pasów" i przekonuje, że drużynę trenera Pasieki stać na utrzymanie w lidze: - Wiosną jest 13 spotkań, a 3 pierwsze Cracovia zagra u siebie. I ma dużo mocniejszy zespół, niż pokazuje to tabela. Cracovię stać na utrzymanie się w lidze tym składem. Jej sytuacja jest lepsza niż przed rokiem, bo ma mniejszą stratę do rywali, a tak jak rok temu rzutem na taśmę wygrała z GKS-em Bełchatów, tak teraz remis z Legią w Warszawie, czyli kandydatem do mistrzostwa Polski, będzie dla niej bardzo ważny.
Skip to content Ostatni dzień przedszkola już za nami. Chociaż ciężko nazwać to dniem w przedszkolu :P Mateusz wstał rano już o 6 (zazwyczaj budzę go teraz o 6:50, ale trwa to kilka minut). Trochę skarżył się na ból brzuszka, ale pomyślałam, że znowu próbuje mnie namówić na wagary. Praktycznie codziennie rano coś mu „dolega”, byleby tylko nie iść do przedszkola. Co ciekawe – z przedszkola do domu też nigdy nie chce wracać, a jego marzeniem jest wyjście z przedszkola jako ostatnie dziecko :P Potem zrobiło mu się niedobrze, ale twardo obstawał przy tym, że jednak pójdzie pożegnać się z kolegami i paniami, bo do września nie będzie ich widział. W autobusie znowu zaczął go boleć brzuszek i tym razem zapytał mnie tylko, czy jeśli źle się poczuje to będę mogła odebrać go z przedszkola wcześniej. Chciałam się jeszcze upewnić czy faktycznie coś jest nie tak, więc zapytałam Synusia eM, czy nie żałuje, że będzie musiał leżeć w domu zamiast po przedszkolu iść ze mną na lody i na zakupy do Carrefoura. Jego odpowiedź: „Wolę, żebyś odwiozła mnie do domu” była dla mnie jasna. I tak tylko weszliśmy do przedszkola zabrać wszystko z szafki i powiadomić panią, że Mateusza dzisiaj nie będzie… I tak oto moje dziecko wita wakacje bólem brzuszka, wymiotami i osłabieniem – temperatura 36 stopni. Po prostu cudownie… Pocieszam się jednak myślą, że „prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy”… wakacje :D
26 grudnia 2021, 21:04 Oglądasz Paulo Sousa poprosił o rozwiązanie kontraktu z PZPNPaulo Sousa poprosił o rozwiązanie kontraktu z PZPNSelekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa poprosił o rozwiązanie kontraktu z Polskim Związkiem Piłki Nożnej - poinformował prezes PZPN Cezary Kulesza. "To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie (...). Stanowczo odmówiłem" - napisał na więcej wideo »Paulo Sousa o meczu z WęgramiPaulo Sousa o nieobecności Roberta Lewandowskiego Video: tvn24 Paulo Sousa o nieobecności Roberta zobacz więcej wideo » | Paulo Sousa chce opuścić kadrę. "Największy... Video: Cezary Grochot / Fakty TVN | Paulo Sousa chce opuścić kadrę. "Największy...Niespełna trzy miesiące przed barażowym meczem z Rosją o piłkarski udział w mistrzostwach świata w Katarze Paulo Sousa chce odejść. Portugalski szkoleniowiec poprosił prezesa PZPN o rozwiązanie kontraktu, ale Cezary Kulesza nie zgodził się. Według brazylijskich dziennikarzy Sousa dostał dużo lepszą finansowo ofertę z tamtejszego więcej wideo »Marek Koźmiński jest wicemistrzem olimpijskim z Barcelony Foto: Newspix | Video: tvn24 Prośba o przedwczesne rozwiązanie kontraktu, z jaką selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa zwrócił się w niedzielę do prezesa PZPN, wywołała lawinę komentarzy w mediach społecznościowych. Do sprawy odniósł się również Marek Koźmiński, były wiceprezes związku ds. szkoleniowych. "Gdzieś widziałem tytuł "Siwy bajerant". Dosadny i trafny i niestety też mnie ten siwy bajerant zbajerował" - napisał na Twitterze Koźmiński, który pracował u boku Zbigniewa Bońka gdy negocjowano i podpisywano kontrakt z Portugalczykiem. "Wstyd, mój kolego. Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy" - dodał gorzko były wiceprezes ds. widziałem tytuł: „Siwy bajerant”. Dosadny i trafny i niestety też mnie ten siwy bajerant zbajerował. Wstyd mój kolego @paulomcdsousa. Mężczyznę poznaje się po tym jak kończy! — Marek Koźmiński (@kozminski_marek) December 26, 2021 W niedzielę potwierdziły się oficjalnie krążące od kilku dni pogłoski o chęci związania się Sousy z jednym z klubów grających w brazylijskiej ekstraklasie. Początkowo mowa była o zespole Flamengo z Rio de Janeiro, później w doniesieniach prasowych pojawił się również zlokalizowany z Porto Alegre klub Internacional. Ostatecznie wiele wskazuje na to, że portugalski szkoleniowiec zwiąże się z pierwszym z wymienionych zawarcie nowego kontraktu doszło do skutku, Sousa musiałby rozwiązać obowiązujący wciąż kontrakt z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, na mocy którego pełni funkcję selekcjonera reprezentacji Polski. I z taką właśnie prośbą zwrócił się w niedzielę do prezesa PZPN Cezarego Kuleszy. Ten stanowczo odmówił, nazywając oczekiwanie Portugalczyka "skrajnie nieodpowiedzialnym". Źródło: Getty Images Koźmiński o SousieOczekiwanie na kolejne krokiNa razie nie wiadomo, jak zakończy się powstałe z tego powodu zamieszanie, choć jest niemal przesądzone, że praca Sousy z reprezentacją Polski nie będzie mogła być w tych okolicznościach kontynuowana. Nie wiadomo również, jakie konsekwencje prawne i finansowe grożą portugalskiemu trenerowi w związku z niedotrzymaniem warunków prezes PZPN Zbigniew Boniek, uważany za największego orędownika powołania Sousy na stanowisko selekcjonera kadry Biało-Czerwonych, dotychczas nie zajął stanowiska w sprawie działania zatrudnionego przez siebie Wideo: TVN 24 Edward Durda o przyszłości Paulo Sousy Autor: macz/TG / Źródło: Zobacz równieżAustralijczycy zwycięzcami Speedway of Nations 2022. Polacy rozczarowaniemSmutne miny Polaków w Vojens. "Nie mogliśmy zrobić nic więcej" Polscy żużlowcy zajęli dopiero szóste miejsce w drużynowych mistrzostwach świata w duńskim Vojens. Faworytka Tour de France pokazała moc. Niewiadoma utrzymała miejsce na podium Pierwszy typowo górski odcinek tej edycji wyścigu odcisnął wyraźne piętno na klasyfikacji generalnej. Xavi nie panikuje w sprawie "Lewego". "Prędzej czy później to nastąpi" Trener piłkarzy Barcelony Xavi jest zadowolony z dotychczasowej postawy Polaka. Lewandowski uderza w Bayern: powiedziano wiele kłamstw na mój temat Polak w długim wywiadzie dla ESPN rozlicza się ze swoim byłym klubem. Chwalińska zatrzymana w deblu. Tytuł wciąż może trafić w polskie ręce Polska tenisistka w parze z Jesiką Maleckovą zakończyła udział w grze podwójnej na etapie półfinału. Ronaldo wraca. "Król wystąpi" Portugalczyk zapowiedział, że zagra w niedzielę. Lewandowski na najsłynniejszym placu w USA Barcelona czyni wszystko, by transfer Polaka okazał się nie tylko sportowym sukcesem. Pomagał uchodźcom z docenił kibica o wielkim sercu Paul Stratton został nagrodzony podczas towarzyskiego meczu z Dynamem Kijów. Reprezentantka Polski zagra w angielskiej elicie Nikola Karczewska została nową piłkarką angielskiego Tottenhamu Hotspur. W zeszłym sezonie 13-krotna reprezentantka Polski występowała we francuskim FC Fleury 91, z którym wywalczyła awans do najbliższej edycji Ligi Mistrzów. Świątek pokonana, ale Warszawie pożegnała ją owacje Polska liderka światowego rankingu odpadła w ćwierćfinale turnieju w Warszawie, ale kibice nie mają jej tego za złe. Świątek ma czas do namysłu. "Nie wiem, czy w przyszłym roku też tu zagram" Niespodziewanie szybko - tak z turnieju WTA w Warszawie odpadła Iga Świątek. Powalczą o tytuł u siebie. Kawa i Rosolska w finale turnieju w Warszawie W półfinale pokonały gruzińsko-szwajcarską parę Natela Dzalamidze - Viktorija Golubic. Spektakularna klęska drugiej rakiety świata. Tak Świątek nie dogoni Estonka Anett Kontaveit nie będzie miło wspominać piątkowego meczu z Rosjanką Anastasią Potapową.
Faworytem ligi nie byli, ale pokazali na co ich stać oraz ile potrafią stracić. Dąbrowianie grali jak z nut, gdy przydarzył się spadek formy oraz kontuzje. Z tego dołka nie podnieśli się do ostatniego meczu sezonu. Jednak mimo to szkoleniowiec MKS-u Wojciech Wieczorek ocenia sezon pozytywnie. Na korzyść takiej opinii przemawia fakt, że zagłębiowska drużyna w poprzednim sezonie zajęła dopiero dziewiąte miejsce, więc mało kto typował ją do walki o miejsce w Tauron Basket Lidze na rok 2010/2011. 28 Maja 2010, 10:00 W debiutanckim sezonie 2008/2009 MKS zajął w pierwszoligowej tabeli dziewiąte miejsce. Nikt nie spodziewał się więc, że już rok później dąbrowscy kibice będą trzymać kciuki za awans do ekstraklasy. Wysokie miejsce jak na debiutancki sezon oraz wielkie cele na następne rozgrywki dały możliwość roszad w składzie. Do zagłębiowskiego klubu udało się ściągnąć Adama Lisewskiego, Marka Piechowicza, Pawła Zmarlaka i Grzegorza Szybowicza, którzy gwarantowali walkę o wyższe lokaty. Do zespołu dołączyli również wychowankowie: Marcin Piechowicz, Marcin Wiśniewski, Marcin Wójcik i Mateusz Zawadzki, jednak nie mieli oni zbyt wielu szans na zaprezentowanie swoich umiejętności na parkiecie. Pod koniec rozgrywek 2009/2010 transfery okazały się strzałem w dziesiątkę, najcenniejsze było na pewno sprowadzenie Lisewskiego i Piechowicza. Samodzielny i sensacyjny lider tabeli Zagłębiacy rozgrywki rozpoczęli od zwycięstwa nad MOSiR-em Krosno, ale najlepsze chwile miały dopiero nadejść. Korzystne wyniki oraz wygrane dały im fotel lidera już po czwartej kolejce. Od tego momentu rozpoczęła się mała dominacja podopiecznych Wojciecha Wieczorka, którzy po każdej kolejce umacniali się na pierwszej pozycji w tabeli. Biorąc pod uwagę, że rok wcześniej byli oni beniaminkiem I ligi, to osiągnięcie było już sukcesem. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia, a w każdym zespole nastają gorsze momenty nie tylko w grze, ale również w mentalności. Po erze urodzaju nadszedł kryzys, który zbierał żniwo w postaci porażek oraz kontuzji. Rok 2010 miał być szczególny dla dąbrowian, ale przyniósł on niską formę. MKS słabo rozpoczynał mecze, lecz wygrywał je w drugiej połowie, gdy po powrocie z szatni z nowymi siłami rzucał się do odrabiania strat. - Można powiedzieć, że do tych spotkań z Żubrami i katowickim AZS-em się nie przyłożyliśmy. Teraz czekają nas mocniejsze spotkania i chcieliśmy mocno przepracować te ostatnie dwa tygodnie. Nie potraktowaliśmy ich jako trening. Skupiliśmy się na rywalizacji, ale chcieliśmy potrenować pewne zagrania - mówił po meczu ze śląskim zespołem Marek Piechowicz. Okazało się, że ciężki trening nie wpłynął dobrze na koszykarzy, których gra wyglądała bardzo podobnie w kolejnych spotkaniach, czyli słaby początek i mocne zamknięcie uwieńczone wygraną. Dzięki triumfom MKS utrzymywał się na fotelu lidera, ale po piętach deptali mu bardzo mocni rywale - Zastal oraz Siarka. width=380> Wojciech Wieczorek wierzył, że jego podopieczni będą niepokonani we własnej hali do końca sezonu zasadniczego Twierdza Dąbrowa zdobyta! Po kolejnej wygranej na własnym terenie, wydawać się mogło, że hala "Centrum" jest zaczarowana, żaden zespół nie znalazł bowiem sposobu, by pokonać gospodarzy. - Mamy taki zamiar, aby zakończyć sezon 15-0 (wygrane-porażki MKS-u we własnej hali - przyp. red.). - deklarował po meczu ze Startem Lublin Wojciech Wieczorek. Cel był piękny i jak najbardziej wykonalny. Jednak brak znaczącej poprawy w grze jego podopiecznych oraz fakt, że wszystkie drużyny przyjeżdżające do Dąbrowy Górniczej robiły wszystko, by pokonać gospodarzy mogły oznaczać tylko jedno – Zagłębiacy w końcu zostaną przegrają na własnym terenie. Pogromcą okazali się tyszanie, którzy zostaną zapamiętani jako zespół, który odczarował dąbrowską halę. MKS był już w Tauron Basket Lidze... Kryzys w końcowej fazie rundy zasadniczej nie zapowiadał fantastycznej gry w play-off. Jednak koszykarze MKS-u przebrnęli przez ćwierćfinał i w półfinale czekał na nich bardzo wymagający przeciwnik – Siarka Tarnobrzeg. - Dopadł nas kryzys w ostatnich meczach, ale tak jak już wspominaliśmy sobie w drużynie, lepiej że to było wtedy niż żeby nas dopadł teraz w play-off. Mogliśmy równie dobrze startować z pierwszego miejsca, a przegrać już półfinały. Także myślę, że dobrze się stało. Jeśli mamy awansować do ekstraklasy, to awansujemy - komentował po wyrównaniu stanu rywalizacji (1:1) z Siarką Łukasz Szczypka. Decydujące spotkanie zakończyło się triumfem tarnobrzeżan, którzy tym samym wywalczyli miejsce w Tauron Basket Lidze. MKS-owi pozostała walka o trzecie miejsce, która wcale nie miała być łatwa. - Na pewno trudno gra się o trzecie miejsce, mając świadomość tego, że w Tarnobrzegu na trzy minuty przed końcem prowadzimy 5 punktami i nie wykorzystujemy w końcówce 3 z 4 wolnych, a przeciwnik 100 proc. Z tego powodu mam wyrzuty sumienia i nie możemy dojść do normalności. Byliśmy w ekstraklasie, zabrakło nam 3-4 minut - wracał pamięcią do minimalnie przegranego awansu Wieczorek. ... a skończył nawet bez medalu Na otarcie łez dąbrowianie mieli wywalczyć brązowe medale. Rywalizacja z ŁKS-em Łódź dla obu drużyn miała charakter gry o pietruszkę, obie przegrały bowiem awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Do drugiego spotkania Zagłębiacy przystąpili z dziesięcioma punktami zaliczki, której nie potrafili wykorzystać. Sezon mieli zakończyć zwycięstwem we własnej hali, ale ich postawa była bardzo daleka od normalnej dyspozycji. Zawodnicy wyglądali jakby grali ze sobą pierwszy raz. Niemożliwe było więc pokonanie dobrze dysponowanych łodzian, którzy wybuchli radością po ostatnim gwizdku sędziego i z uśmiechem na ustach odebrali brązowe medale oraz pamiątkowy puchar. Te chwile należały do zawodników ŁKS-u, a Zagłębiacy mogli tylko podziwiać co stracili i pogodzić się z czwartym miejscem. Mimo wszystko był to udany sezon Jeśli w debiutanckim sezonie zespół zaprezentował się bardzo dobrze, to w następnym oczekuje się niespodzianki z ich strony. Nikt nie stawiał na to, że MKS będzie walczył o ekstraklasę i będzie tak blisko, lecz zawodnicy oraz sztab szkoleniowy pokazali na co ich stać. - Szkoda, bo ten sezon jest bardzo trudno ocenić. Z jednej strony jesteśmy zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy, ale z drugiej pozostaje ogromny niedosyt z powodu tego, czego nie osiągnęliśmy, bo byliśmy bardzo blisko - podsumował minione rozgrywki Wojciech Wieczorek. Mówi się, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. Jednak w przypadku dąbrowskich koszykarzy jest to, używając kolokwializmu, stek bzdur. Słabo zakończony sezon chluby nie przynosi, ale w trakcie trwania całych rozrywek dostarczyli oni wiele emocji nie tylko zagłębiowskim kibicom, ale również całej Polsce, która przypatrywała się ich poczynaniom i czekała na potknięcie. Z drugiego roku w pierwszej lidze należy wyciągnąć wnioski, by następny był jeszcze lepszy. Kluczowe postacie: dąbrowskie trio Trzej przyjaciele z boiska, skrzydłowy, rzucający i rozgrywający. Żyć bez siebie nie mogą, dziarscy i nierozłączni. Nie jeden mecz już wygrali, nie jeden przegrać zdążyli. Często się rozjeżdżali, lecz zawsze znów się schodzili. Ten fragment (trochę przerobiony na potrzeby podsumowania) słynnej piosenki Andrzeja Boguckiego mógłby opisywać dąbrowskie trio. Marek Piechowicz, Łukasz Szczypka i Radosław Basiński, czyli niski skrzydłowy, rzucający i rozgrywający, doskonale współgrali podczas prawie całego sezonu. Gdy jeden grał gorzej, inni brali ciężar gry na swoje barki. Jednocześnie gdy wszyscy prezentowali się poniżej swojego normalnego poziomu, MKS miał problemy z wygrywaniem meczów. Za siłą tej trójki przemawia choćby suma zdobytych przez nich punktów (1329 pkt) oraz zaliczonych zbiórek (433 zb). Przed minionym sezonem do Szczypki i Basińskiego dołączył Piechowicz, więc jego transfer był strzałem w dziesiątkę zagłębiowskich działaczy, którzy nie tylko wzmocnili drużynę, ale przede wszystkim przyczynili się do sukcesu, jakim była walka o awans do Tauron Basket Ligi. width=320> Dwóch z trzech najlepszych, czyli Radosław Basiński (przodem) i Marek Piechowicz (tyłem) Zawiodło: zdrowie i szczęście Nie od dziś wiadomo, że w walce dwóch wyrównanych zespołów o zwycięstwie może decydować szczęście. Jednak oprócz jego braku o losie MKS-u zadecydowały kontuzje. Za brak awansu do ekstraklasy można obarczać Radosława Basińskiego, który nie doprowadził do dogrywki w pierwszym spotkaniu półfinałowym, bo nie rzucił trójki, lub Wojciecha Wieczorka, który być może źle przygotował swoich podopiecznych do drugiego meczu o brąz z ŁKS-em Łódź. Jednak przed sezonem tylko nieliczni wierzyli w awans, więc jego brak i tym samym zajęcie czwartego miejsca jest niejako sukcesem, za którego rozmiar odpowiada brak szczęścia oraz kontuzje. - Gdzieś zabrakło sportowego szczęścia, bo stracić dwóch zawodników z podstawowego składu w 28. kolejce (Adam Lisewski i Marek Piechowicz – przyp. red.)… Oni się dopiero pozbierali mniej więcej po miesiącu, ale na pewno Lisewski nie jest tym samym zawodnikiem, do którego przyzwyczailiśmy się przez cały sezon. To jest człowiek, który po kontuzji ciężko dochodzi do siebie, tak samo Marek. Ale bardzo chcieli, bardzo się starali. Aby osiągnąć sukces sportowy, trzeba włożyć ogromną ilość pracy i mieć trochę szczęścia. Nam tego szczęścia zabrakło - ze smutkiem podsumowywał miniony sezon Wieczorek. Tak grał MKS Dąbrowa Górnicza w sezonie 2009/2010: Runda zasadnicza: 1 MKS Dąbrowa Górnicza - Delikatesy Centrum PBS Bank MOSiR Krosno 50:44 2. KS Sudety Jelenia Góra - MKS Dąbrowa Górnicza 71:81 3. MKS Dąbrowa Górnicza - MKS Znicz Basket Pruszków 86:78 4. Żubry Białystok - MKS Dąbrowa Górnicza 80:91 5. KS AZS AWF Katowice - MKS Dąbrowa Górnicza 85:88 6. KS Spójnia Stargard Szczeciński - MKS Dąbrowa Górnicza 62:74 7. MKS Dąbrowa Górnicza - Intermarche Zastal Zielona Góra 86:60 8. ŁKS Sphinx Petrolinvest Łódź - MKS Dąbrowa Górnicza 74:61 9. MKS Dąbrowa Górnicza - Asseco Prokom 2 Gdynia 77:60 10. MKS Dąbrowa Górnicza - Tempcold AZS Politechnika Warszawska 96:87 11. Olimp MKS Start Lublin - MKS Dąbrowa Górnicza 59:69 12. KKS Tychy - MKS Dąbrowa Górnicza 87:76 13. PTG Sokół Łańcut - MKS Dąbrowa Górnicza 62:77 14. Victoria Górnik Wałbrzych - MKS Dąbrowa Górnicza 69:99 15. MKS Dąbrowa Górnicza - ASK KS Siarka Tarnobrzeg 70:62 16. Delikatesy Centrum PBS Bank MOSiR Krosno - MKS Dąbrowa Górnicza 49:67 17. MKS Znicz Basket Pruszków - MKS Dąbrowa Górnicza 66:77 18. MKS Dąbrowa Górnicza - KS Sudety Jelenia Góra 100:67 19. MKS Dąbrowa Górnicza - Żubry Białystok 72:56 20. MKS Dąbrowa Górnicza - KS AZS AWF Katowice 83:59 21. MKS Dąbrowa Górnicza - KS Spójnia Stargard Szczeciński 71:59 22. Intermarche Zastal Zielona Góra - MKS Dąbrowa Górnicza 74:59 23. MKS Dąbrowa Górnicza - ŁKS Sphinx Petrolinvest Łódź 86:77 24. Asseco Prokom 2 Gdynia - MKS Dąbrowa Górnicza 83:96 25. Tempcold AZS Politechnika Warszawska - MKS Dąbrowa Górnicza 75:69 26. MKS Dąbrowa Górnicza - Olimp MKS Start Lublin 73:68 27. ASK KS Siarka Tarnobrzeg - MKS Dąbrowa Górnicza 77:68 28. MKS Dąbrowa Górnicza - KKS Tychy 73:84 29. MKS Dąbrowa Górnicza - PTG Sokół Łańcut 75:83 30. MKS Dąbrowa Górnicza - Victoria Górnik Wałbrzych 89:66 Faza play-off: 1. MKS Dąbrowa Górnicza - KS Spójnia Stargard Szczeciński 87:77 2. KS Spójnia Stargard Szczeciński - MKS Dąbrowa Górnicza 69:81 3. ASK KS Siarka Tarnobrzeg - MKS Dąbrowa Górnicza 70:67 4. MKS Dąbrowa Górnicza - ASK KS Siarka Tarnobrzeg 67:64 5. ASK KS Siarka Tarnobrzeg - MKS Dąbrowa Górnicza 68:64 6. ŁKS Sphinx Petrolinvest Łódź - MKS Dąbrowa Górnicza 63:73 7. MKS Dąbrowa Górnicza - ŁKS Sphinx Petrolinvest Łódź 56:72 Statystyki zespołu: Średnia zdobywanych punktów: 78,0 + 70,7 (II miejsce w lidze w rundzie zasadniczej + IV miejsce w lidze w fazie play-off) Skuteczność rzutów z gry: 47 proc. + 43 proc. (I + II) Skuteczność rzutów za 3: 32 proc. + 30 proc. (X + III) Skuteczność rzutów osobistych: 66 proc. + 63 proc. (XIV + IV) Średnia zbiórek: 34,8 + 36,3 (III + II) Średnia asyst: 16,3 + 14,1 (I + II) Średnia strat: 14,8 + 14,4 (IX + III) Najlepsi w zespole: Najlepiej punktujący Poz Zawodnik Punkty 1 Marek Piechowicz 498 2 Łukasz Szczypka 461 3 Radosław Basiński 372 Najlepiej zbierający Poz Zawodnik Zbiórki 1 Adam Lisewski 297 2 Radosław Basiński 180 3 Piotr Zieliński 175 Najlepiej podający Poz Zawodnik Asysty 1 Radosław Basiński 177 2 Łukasz Szczypka 136 3 Adam Lisewski 72 Najlepiej przechwytujący Poz Zawodnik Przechwyty 1 Radosław Basiński 79 2 Paweł Zmarlak 51 3 Łukasz Szczypka 44 Najdłużej na parkiecie Poz Zawodnik Minut 1 Radosław Basiński 1232 2 Łukasz Szczypka 1157 3 Marek Piechowicz 969 inf. własna Dąbrowa Górnicza MKS Dąbrowa Górnicza Polska Koszykówka